czwartek, 2 kwietnia 2015
Krótka notatka od mojej koleżanki
Gdy po raz pierwszy poszłam na mecz żużlowy w 2013 roku czuję jakby to było dzisiaj nie wiedziałam o co chodzi w tym sporcie. Żużlowcy, którzy jeżdżą 4 kółka nie znałam ani jednego z imienia i nazwiska oraz nie wiedziałam jak wyglądają. To może wydawać się dziwne, ale coś mnie tknęło i zrozumiałam o co w tym naprawdę chodzi. Poczułam wtedy coś co zmieniło moje życie o 180°, ale na lepsze. Z każdym kolejnym meczem moja miłość do żużlu rosła tak jest też do dzisiaj. Gdy tylko idę na Motoarenę nie ważne czy to trening czy mecz czy cokolwiek związanego z tym sportem czuję coś magicznego co ciągnie mnie w to miejsce. To mój taki lek na radzenie sobie z problemami. Oprócz samej Motoareny radość dają mi żużlowcy, którzy z każdym biegiem walczą do ostatnich sił, aby wygrać. W tym sporcie wygrana nie jest najważniejsza trzeba też umieć przegrywać i robić wszystko, aby nie popełnić tego samego błędu. Każdy z zawodników walczy o swoje marzenia, co mnie motywuje do spełnienia swoich. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez żużlu, dzięki niemu poznałam dużo sympatycznych ludzi . Motoarena jest dla mnie oazą, która daje mi motywację na lepsze jutro, pozwala cieszyć w chwilach smutku i radości. Ten zapach, warkot silników, krzyk kibiców jest czymś niesamowitym wtedy zapominam o otaczającym się świecie liczy się wtedy sport. Boję się gdy jakiś zawodnik upadnie na tor zwłaszcza gdy wywozi go karetka, wtedy mam tysiąc myśli w głowie, ale wierzę w to że będzie dobrze. Dla jednych Motoarena jest czymś co nic dla nich nie znaczy. Dla mnie jest drugim domem i coś więcej niż sam stadion czy nawet żużlowcy tylko jest miejscem w którym wszystko jest możliwe. Mam nawet motto Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą. Dla mnie wszystko co związane z żużlem jest moja jedyna miłością i tak pozostanie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz